Przemysł tartaczny - drewno i więźba dachowa
Wydaje się, że skoro Polska jest zielonymi płucami Europy i w tak znacznym stopniu porośnięta jest lasami tartak jest inwestycją, która musi być rentowna. Okazuje się jednak, że narodowy skarb, jakim bez wątpienia jest drzewostan nie przynosi przemysłowi taterniczemu korzyści jakich można by się spodziewać.
Główne powody dla których tartak jest tak ryzykowną inwestycją to uzależnienie od surowca, jakim jest drewno budowlane oraz wysokie nakłady związane z prowadzeniem działalności, a także wysokie koszty zakupu maszyn. Problemy te znajdują odbicie w liczbie funkcjonujących tartaków, których z roku na rok jest coraz mniej.
Drewno budowlane pochodzące z Polski stanowi coraz mniejszy odsetek na rodzimym rynku. Sytuacji nie sprzyja także silna pozycja konkurencji zagranicznej, która ma nie tylko zagwarantowany stały dostęp do surowca, ale także jest on znacznie tańszy. Sprzedając drewno budowlane, w krajach takich jak Kanada właściciele tartaków mogą liczyć nawet na zysk dziesięciokrotny w stosunku do nakładów. Polskie tartaki muszą zadowolić się najwyżej trzykrotnie większą ilością pieniędzy od sumy, jaką tartak musiał włożyć w produkcję.
Dyrekcja Lasów Państwowych preferuje dużych odbiorców z przemysłu papierniczego, głównie zagranicznych firm. Opłacalność mniejszych tartaków oscyluje wokół zaledwie kilku procent. Do tego dochodzi brak surowca, który może być powodem długotrwałych przestojów w produkcji.
Kolejnym powodem dla którego coraz rzadziej więźba dachowa pochodzi z polskiego tartaku są bardzo wysokie ceny wyposażenia. Rozpoczynając nawet skromną działalność musimy liczyć się z kosztami rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Na szczęście istnieją możliwości kupienia sprzętu używanego.
Polskie tartaki wciąż czekają na bardziej sprzyjającą politykę gospodarowania surowcem. Do tego czasu tartak pozostaje inwestycją podwyższonego ryzyka.